top of page
  • Zdjęcie autoraIlona Wilk

Bóg stworzył świat w 7 dni, ja firmę w 3, ale co dalej? Perypetie młodego przedsiębiorcy...



Wiele osób marzy o swojej własnej firmie, ale nie ma odwagi zrezygnować z bezpiecznego etatu. Bycie przedsiębiorcą to bardzo ciężka praca, która nagle staje się częścią życia. Możesz dojść do dużych pieniędzy, ale jeszcze więcej możesz stracić. Nie bez powodu tylko 4% firm potrafi przetrwać na rynku 5 lat.


Tak jak wspomniałam na wstępie... Mnóstwo osób marzy, bądź marzyło w dzieciństwie o swojej firmie... z wyjątkiem mnie! Dawno wyrosłam z czasów kiedy stres mnie mobilizował. Nigdy nie potrzebowałam wiele do szczęścia, co nie znaczy że na etatach się nie ceniłam. Moją zasadą było to, że należy się szanować i wynagrodzenie musi być adekwatne do umiejętności i zakresu obowiązków. Pomimo tego, że nie miałam w planach własnej firmy, całe życie podziwiałam przedsiębiorców, obserwując ich w moim najbliższym środowisku. Dla ludzi z zewnątrz prowadzić firmę wydaje się sielanką... Ja widziałam po bliskich mi ludziach, ile to ich kosztuje - czasu, stresu, ryzyka. Do szefów zawsze ma się pretensje, jakby nie wiem jak dobrzy byli (nie ważne czy to manager czy właściciel), bo wymagają, mają oczekiwania, przerzucają stres, lub reagują nerwowo w różnych okolicznościach. Pracownika przeważnie nie interesuje w jakiej kondycji finansowej jest właściciel i jakie ma problemy. Każdy z zewnątrz widzi tylko sukcesy, ja zawsze dostrzegam czyjąś ciężką pracę, nieprzespane noce, ryzyko i ogrom problemów, które stanowią cenę za niezależność finansową.



Dlaczego zdecydowałam się na własną firmę?


Moment kiedy podjęłam decyzje był jednym z bardziej zwariowanych. Jechałam na rozmowę z moim partnerem biznesowym porozmawiać na temat współpracy. Na szali miałam 2 inne propozycje pracy. Pamiętam jak wówczas omawialiśmy moją prezentacje roczną, aż Łukasz zadał mi kluczowe pytanie: "Gdzie chcesz być za 5 lat?". Odpowiedziałam wymijająco. Wówczas z nim i jego wspólnikami, pomiędzy słowami rozmawialiśmy również o pracy na etacie a także zleceniach dla firm i padł temat założenia swojej firmy. Utkwiło mi to w głowie.


Do Warszawy wracałam z kolegą i całą drogę przeżywałam, że nie wiem co mam robić. Czy iść na etat, czy zaryzykować. Biedny Marek - żeby zrozumieć komizm sytuacji, musielibyście wiedzieć, jak rozkładam sytuacje na czynniki pierwsze przez 4 godzinną drogę. Bridget Johnes, ale gorsza. Po powrocie do Warszawy nie mogłam spać. Wracałam do rozmowy z Łukaszem. Pierwszy raz sama sobie zadałam pytanie: "Gdzie chcesz być za 5 lat"? "Jak chcesz żeby Twoje życie wyglądało za 5 lat?". Zdałam sobie sprawę, że nauczyłam się przez całe życie żyć dla innych i realizować ich marzenia. Angażować się bez reszty i wkładać niemal całe serducho, dla projektów, które w sumie nigdy nie będą moje na stałe. Fakt, doceniam wszystkie doświadczenia, a zwłaszcza płynące z poprzedniej pracy gdzie najwięcej się nauczyłam. Zdobyte umiejętności pomogły mi wyjść poza branżę fitness, a także dały przestrzeń do robienia nowych rzeczy: organizacji eventów, tworzenia magazynu, umiejętności mediowe, marketingowe, świata online. Współprace z firmami z różnych branż dały obycie, a także pokazały sposób dotarcia do klientów biznesowych. Po części również poszerzyłam kręg znajomości i dałam się poznać w biznesowym gronie jako osoba rzetelna.


Następnego dnia zadzwoniłam do mamy, a także obdzwoniłam wszystkie moje przyjaciółki - dla każdego był to rewelacyjny pomysł. Tego samego dnia sama stworzyłam logo, a następnie stronę internetową! W między czasie zrobiłam research ofert agencji PR, a także tworzenie swoich materiałów i social mediów. Gotową ofertę wysłałam do Łukasza, który dał mi swój feedback, przekazał kilka wskazówek, a także rzeczy do usprawnienia. Zaproponował również konsultacje biznesową i analizę mojej strony i oferty. Pierwszy raz się spotkałam z takim bezinteresownym zachowaniem i będę za nie zawsze wdzięczna.


Bóg stworzył świat w 7 dni, ja swoją firmę w 3... No dobrze ale co dalej?


Tu właśnie zaczyna się rollercoster, a także wielkie życiowe lekcje. Mam wiele rozbudowanych kompetencji, dokonania na swoim koncie i wiarę w swój produkt, no dobrze ale co dalej. Zaczynam działać w biznesie sama, nie mam wspólnika a tym samym osoby, z którą mogę się skonsultować... ale z drugiej strony mogę zapytać kogokolwiek, a najlepiej lepszych od siebie. Kto pyta nie błądzi. Kiedy zaczynacie robić coś samodzielnie, nagle macie w głowie wiele pytań. Rzeczy, które wcześniej nie miały dla Was znaczenia, zaczynają być istotne: np. inwestycje, narzędzia, strategia, biznesplan, doszkalanie się.

Z drugiej strony wiele pytań od znajomych: - Nie boisz się? Hmm... boję się, że się pogubię w tych Zusach, podatkach i moja księgowa, która ma ze mną ciężko, weźmie ze mną rozwód! Mnóstwo osób przed otworzeniem firmy, boi się najbardziej, że zawiedzie, że poniesie porażkę, dlatego budują swoje "imperium w ciszy". Ja o "moim dziecku" mówię bardzo głośno... Wiecie dlaczego? Bo nie boję się porażki. Czy ktoś na nas nałożył stygmat, że wszystko musi wyjść, udać się, a jak nie to świat się zawali? Nie... Życie to pasmo doświadczeń, sukcesów i porażek. Wydaje mi się, że cały czas uczymy się aby dochodzić do wniosku, że bez względu co się wydarzy, nie ma rzeczy, z którymi sobie nie poradzimy. Upewniły mnie w tym osoby ze świata biznesu, z którymi prowadziłam wywiady, lub poznawałam ich historie. Mam duszę sportowca, nienawidzę przegrywać, ale też nie było sytuacji, z której się nie podniosłam. Pomaga mi w to wierzyć moja mama, która jest moim największym kibicem i wierzy we mnie z całych sił.

Z góry przez moje przekonania o własnej firmie, nastawiłam się na ciężką pracę, a także możliwe problemy, które i tak wystąpią. Przecież bycia przedsiębiorcą i prowadzenia firmy nikt nas nie uczy w szkole...


No dobrze, a jak pierwsze 2 tygodnie z życia młodego przedsiębiorcy?


Intensywnie i szalenie. Mam 3 pierwszych klientów, różne ciekawe projekty, a także masę organicznych działań. Uczę się organizować swoją pracę, tak aby dzielić czas na promocje, pracę dla klientów, spotkania biznesowe i pozyskiwanie nowych, czas na rozwój swoich pasji, ale też naukę aby być lepszą w tym co robię. Świat po pandemii będzie zupełnie inny, firmy będą szukać oszczędności i sposobu nadrobienia strat. Oprócz online duże znaczenie zaczyna nabierać prawidłowa komunikacja oraz odpowiednie inwestowanie w marketing. Czy wiecie, że tylko 20% działań marketingowych generuje 80% obrotów i jest skutecznych... Więc po co przepłacać, bądź przepalać budżety?. Gdzie warto inwestować, w jakie kanały, jak interpretować wyniki z kampanii, na co zwracać uwagę i jakich błędów nie popełniać... Oprócz projektów branżowych, w tym czuję się najlepiej. Obiecałam sobie, że moim klientom będę dawać jakość premium, więc wiele od siebie wymagam. Lubię dobre realizacje, a sprzedaż opieram na rekomendacjach.

Problemy? Tak, są - jest ich całe mnóstwo - wiele rzeczy trzeba załatwiać w urzędach. Muszę dokładnie planować budżet i zamiast odkładać - inwestować. Konieczność tworzenia umów, mnóstwo formalnych rzeczy, których zwyczajnie nie lubię. Tu polityka cookies, tam polityka prywatności, regulaminy, wersje mobilne i tysiące jeśli i ale! No i oczywiście wyceny, a przede wszystkim negocjacje. Dla siebie jest jakoś inaczej.


Ten blog powstał z myślą o wszystkich osobach, które myślą o założeniu swojej własnej firmy, ale mają wątpliwości, nie wiedzą jak zacząć. Będę Wam opisywać ciekawostki z życia młodego przedsiębiorcy, problemach, które mogą się pojawić, a które wzmacniają, ludziach, dobrych zrządzeniach losu, mentorach których spotkałam na swojej drodze, lekcjach i wskazówkach, ale też pokazywać masę przydatnych rzeczy, które mogą pomóc we własnym biznesie!


Czytajcie i trzymajcie kciuki!

39 wyświetleń0 komentarzy
bottom of page